Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boks na świecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boks na świecie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 marca 2014

Al Haymon - Bóg Boksu?




Znacie tego Pana? Dla fanów serialu Breaking Bad - zagadka będzie bardzo prosta. Jeden z głównych bohaterów BB, oficjalnie właściciel legendarnego Los Pollos Hermanos, a nieoficjalnie Bóg narkotykowego biznesu. Dlaczego trafił na blog o tematyce pięściarskiej? Ano dlatego, że serialowa fikcja kojarzy mi się z bokserską rzeczywistością. By być precyzyjnym - chodzi o tego Pana.



Al Haymon. Absolwent Harvardu, prawnik, założyciel firmy Haymon Entertainment. Człowiek widmo. Mówiąc wprost - najbardziej wpływowy człowiek w pięściarskim świecie. Wystarczy wymienić listę jego podopiecznych, którą rozpoczyna się od króla PPV - Floyda Mayweathera Jr. Oprócz lidera rankingów bez podziału na kategorię wagowe kontrakt z AH podpisali m.in.: Amir Khan, Adonis Stevenson, Chris Arreola, Denotay Wilder, Adrien Broner, Lucas Matthysse, Lamont Petereson czy Danny Garcia. 

Haymon to człowiek majętny. Przez 20 lat zajmował się organizacją koncertów gwiazd czarnej muzyki (Whitney Houston, Janet Jackson czy MC Hammer). Zajmował się w znaczeniu dosłownym, ponieważ wyciął wszystkich pośredników, czuwając nad wszystkim od A do Z. Dzięki swemu profesjonalizmowi dorobił się olbrzymich pieniędzy. Zatem skąd pomysł na boks? Legenda głosi, że w 1978 roku starszy brat Ala, Bobby Haymon stanął do ringu z legendarnym Sugarem Rayem Leonardem. Oficjalny werdykt to zwycięstwo SRL przez nokaut. Jednak według otoczenia starszego Haymona, ciosy SRL padły po gongu. Cała historia miała mieć decydujący wpływ na młodszego Haymona i jego późniejszą działalność w boksie zawodowym.

Al cieszy się w środowisku nienaganną opinią. Dba o swoich podopiecznych, traktując ich w sposób uczciwy. Sam Floyd Mayweather stwierdził, że spotkanie Haymona to najlepsze co mogło mu się przydarzyć. Złośliwi rozszyfrowują skrót telewizji HBO, jako Haymon Boxing Organisation  Jednak wpływy AH to nie tylko HBO - za pośrednictwem innych promotorów (Di Bella, Shaw, Goosen) drzwi do Showtime stoją przed nim otworem. 

Wielu fanów ostrzy sobie zęby na bezpośrednie pojedynki najlepszych pięściarzy globu. Któż nie chciałby zobaczyć walki Pacquiao vs FMJ czy Bradley vs FMJ. Bob Arum się starzeje, Oscar de la Hoya stał się częstym bywalcem klinik odwykowych, a Richard Schaefer to dobry znajomy bohatera tego artykułu. Jeżeli GBP i Al Haymon połączą siły możemy być świadkami największej dominacji jednej stajni od złotych czasów Dona Kinga.  Pozostaje pytanie czy człowiek widmo wyjdzie z cienia i da fanom walki na które czekają czy też jak rasowy prawnik będzie kierował się jedynie dobrem swoich klientów. Pozostaje mieć nadzieję, że duet Haymon & Schaefer nie podzieli losów dwójki Walter White i Gustavo Fring ;) 

piątek, 24 stycznia 2014

Powiedzieli o Szpilka vs Jennings.



Tomasz Adamek: "- Artur na pewno podjął duże wyzwanie, walcząc z Jenningsem, ale nie ma nic do stracenia. Jeśli nawet przegra ten pojedynek po ostrej walce, to zyska sobie fanów w USA. A zwyciężając wysoko, awansuje w rankingach bokserskich

James Ali Bashir (II trener Wladimira Kliczko): "- Ta walka może być bardzo brutalna, ciężko jednoznacznie wskazać faworyta. Pewnie większość będzie stawiała na Jenningsa, ale w mojej opinii jego zwycięstwo wcale nie jest takie pewne. Dla mnie ten pojedynek to klasyczne 50/50. Szpilka nie dowiaduje się o walce na trzy tygodnie przed galą, ma wystarczająco dużo czasu, żeby dobrze się przygotować"

Mariusz Wach: "- Artur jedzie na jego teren, ale my tyle motywacji w sobie że wie po co tam jedzie. Jedzie wygrać tą walkę przed czasem i tego mu życzę"

Dan Rafael: "- To naprawdę bardzo ciekawe zestawienie i poważna walka. Ale właśnie takich pojedynków dwóch niepokonanych bokserów potrzebuje ta dyscyplina. Zwycięzca zrobi ogromny krok naprzód - uważa Rafael. Zapytany o zakłócenie całego cyklu Szpilki i powrót na kilka dni do Polski, dziennikarz stwierdził - Trudno powiedzieć czy to w jakiś sposób mu zaszkodzi, ale na pewno nie pomoże Szpilce."

Andrzej Wasilewski: "- Przyznam, że ta walka jest za wcześnie co najmniej o pół roku. Natomiast sprawy się rozpędziły i poszły tak daleko, przez ambicję Artura, przez jego charyzmę, że w pewnym momencie stwierdziliśmy z Piotrem Wernerem - skoro aż tak się pcha, że nawet trener Łapin nie jest w stanie go powstrzymać, to niech boksuje. Jako jego promotorzy oczywiście musimy brać pod uwagę wariant negatywny, czyli porażkę naszego boksera. Zrobiliśmy rachunek sumienia. Artur faworytem dla nikogo z ekspertów nie będzie. I przez to będzie to dla kibiców większa gratka. Dostaną to, na co czekają, czyli wielkie emocje, nerwy i adrenalinę"

Ołeksandr Usyk (Mistrz Olimpijski z Londynu): "- Artur Szpilka w pojedynku z Bryantem Jenningsem nie ma żadnych szans - stwierdził - Widziałem Jenningsa w walce z Andriejem Fiedosowem. Jest bardzo dobry - sprytny, cierpliwy. A Szpilka? Ofiara, kompletne zero. Przez całą walkę obrywa, a potem udaje mu się trafić i zwycięża. Sądzę, że w pojedynku z Amerykaninem nie ma żadnych szans

Robert Złotkowski: "- Myślę, że wbrew opinii wielu nie jest za wcześnie dla Artura na tą walkę. To będzie dla niego prawdziwy test w wadze ciężkiej." 

Mateusz Masternak: "- Ja jako wielki kibic chętnie tą walkę obejrzę. Walka na HBO z niepokonanym Amerykaninem. Artur sam zdecydował się na ten pojedynek, według mnie jest to bardzo mądra decyzja Artura. Dla większości nie będzie faworytem. Gala nie jest robiona dla Szpilki, tylko dla jego przeciwnika. Ta walka odpowie czy Artur już jest gotów na prawdziwe walki czy będzie musiał jeszcze trochę poczekać. Szansę rozkładam 50/50."  

Krzysztof Zimnoch: "- Jeżeli Szpilka nie wyciągnął wniosków i będzie dawał się trafiać tak jak robił to Mollo, wówczas Szpilka przegra przed czasem. Przy pierwszym kryzysie zostanie znokautowany. W 2012 roku sparowałem z Jenningsem sześć rund. Było ciężko, bo on jest silny fizycznie, a i jego cios ma swoją wymowę. Do tego wszystkiego ma dobrą kondycję. Tylko ta jego siła też jest specyficzna. Nie zabiera szybko ręki od punktu, w który uderza, przez co te jego ciosy są trochę pchane. Przede wszystkim jednak jest mocny fizycznie i bardzo wytrzymały. Sparowałem z nim sześć rund, po których zszedłem z ringu naprawdę zmęczony. Do niego natomiast wszedł inny zawodnik na kolejne sześć starć, a Jennings go znokautował w ostatniej, dwunastej rundzie. I to naprawdę ciężko znokautował, bo trzeba było faceta aż polewać wodą by doszedł do siebie. Bryant po tym wszystkim wszedł jeszcze na trzy kolejne rundy na tarczę i jeszcze trzy na worek. Tak więc kondycję ma świetną i nie będzie w jego wykonaniu żadnych "przystanków" ani słabszych okresów. Oczywiście nigdy nie można być niczego pewnym w boksie, ale takie są moje odczucia. Szpilka też mocno bije, nawet dynamiczniej od swojego przeciwnika. Problem w tym, że Szpilkę łapią kryzysy. Przyjdzie piąta czy szósta runda i Artura taki kryzys złapie. A jeśli tak będzie, to Amerykanin rzuci się na niego jak na ofiarę swoimi seriami i raczej już nie wypuści. Jeżeli Szpilkę złapie kryzys, to Jennings to wykorzysta i go skończy."

24 maja mistrzowska szansa Andrzeja Fonfary!




To już pewne. 24 maja na ringu w Montrealu Andrzej Fonfara stanie przed pierwszą w karierze szansą wywalczenia tytułu mistrzowskiego kategorii półciężkiej. Rywal arcytrudny - Adonis Stevenson, który w ostatnich trzech pojedynkach odprawił przed czasem kolejno: Chada Dawsona, Tavorisa Clouda oraz Tonyego Bellewa. Dla uzmysłowienia sobie przed jakim zadaniem stoi "Polski Książe" warto wspomnieć, że Stevenson znokautował Dawsona już w pierwszej rundzie. Tego samego Dawsona, który kilka lat temu wypunktował naszego Tomka Adamka, odbierając mu tytuł WBC w kategorii półciężkiej.

Kariera Fonfary jest delikatnie mówiąc specyficzna. Karierę rozpoczął w Polsce, pojedynkiem z Miroslavem Kubikiem (0-3-0) w momencie starcia, obecnie (0-21-1). Andrzej wygrał to starcie decyzją dwa do remisu. Później tłumaczył, że sędzia Zbigniew Lagosz punktujący 39:39 widział zupełnie inną walkę.
To był jedyny pojedynek Fonfary na polskiej ziemi, pozostałe jego walki odbyły się w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyjechał wspólnie m.in. z Andrzejem Gmitrukiem, który zamierzał w USA rozkręcić grupę promotorską pod nazwą IBC. Ostateczne plany Gmitruka nie wypaliły, a Fonfara wspólnie z Grzegorzem Soszyńskim pozostał w Stanach. W trzecim zawodowym pojedynku przeciwko debiutującemu na zawodowych ringach Johnemu Higginsowi Jr Fonfara zaliczył deski.
Pierwsza zawodowa porażka przyszła już w 5 walce. Eberto Medina (1-1-0) w momencie pojedynku, (6-8-1) obecnie gładko wypunktował Fonfarę stosunkiem 49-46, 49-46, 49-45. Później przyszła seria 6 zwycięstw przeciwko kompletnie nieznanym przeciwnikom. W dwunastej zawodowej walce Fonfara został znokautowany przez Derricka Findleya (11-2-0), obecnie (20-11-1). W kolejnych 2 pojedynkach AF schodził z ringu jako zwycięzca. Przełom nastąpił w walce z Skylerem Thompsonem (11-3-0). Fonfara wygrał przed czasem, jednak testy antydopingowe wykazały w jego organizmie obecność sterydów. Walka uznana została za nieodbytą. I tutaj warto zwrócić uwagę na statystyki Fonfary do tej walki i po tej walce.
Do walki z Thompsonem Fonfara wychodził z bilansem 12-2-0. Z dwunastu wygranych walk Fonfara przed czasem rozstrzygnął tylko trzy. Z kolei w erze "po Thompsonowej" rekord Andrzeja przedstawia się 13-0-0. Z trzynastu wygranych walk przed czasem Andrzej rozstrzygnął aż dwanaście! Jedynym, który wytrzymał z Polakiem cały dystans był słynący z betonowej szczęki Glen Johnson.

Fonfara do momentu znokautowania rywala często przegrywa na punkty. Tak było w walkach z Campillo czy Karpencym. I tutaj upatruje szans "Polskiego Księcia" przeciwko Stevensonowi. Porównując obu pięściarzy nie widzę innego sposobu na korzystne rozwiązanie tego pojedynku przez Andrzeja niż nokaut. Stevenson ma przewagę praktycznie w każdym aspekcie bokserskiego rzemiosła. Fonfara jednak wielokrotnie udowadniał, że nigdy nie można go skreślać - dlatego też 24 maja czeka nas kolejne bokserskie święto.

środa, 22 stycznia 2014

Najsłynniejsze bokserskie areny.



Każdy pięściarz z ambicjami marzy o stoczeniu pojedynku w jednej z nich. Obrosły legendami, gościły największych pięściarzy, biły rekordy pod względem zysków z biletów. Czas na prezentację największych bokserskich aren:


Na początek hala zyskująca coraz większą popularność, w której w ostatnim czasie odbywa się najwięcej pojedynków na szczycie. Numer 1 w mieście, które jest numerem 1 jeżeli chodzi o boks na świecie. MGM Grand w Las Vegas. MGM to superluksusowy hotel - 2 pod względem wielkości na świecie, a zarazem największy w całych Stanach Zjednoczonych. Sama Arena mieści 16 800 ludzi. Miejsce uwielbiane przez byłego prawnika rodziny Kennedych - samego Boba Aruma. Dlatego też tak często walczy tu Manny Pacquiao. To właśnie w tej chwali "Żelazny Mike" ogryzł ucho Evanderowi Holyfieldowi, a 45-letni Geogre Foreman znokautował Michela Moorera zostając najstarszym mistrzem wagi ciężkiej w historii.


Na moment przenosimy się do miejsca, w którym już w najbliższą sobotę Artur Szpilka stoczy najważniejszy pojedynek w swojej dotychczasowej karierze. Madison Square Garden w Nowym Jorku. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że MSG to najsłynniejsza arena zmagań pięściarzy w historii. Zbudowana w 1879 roku, czterokrotnie przebudowywana. Jej aktualna pojemność (na zmagania bokserskie) wynosi 20 789. Tak na marginesie warto dodać, że "Szpila" swój pojedynek stoczy w The Theather at Madison Square Garden (pojemność 5600). Nie stanowi to większej różnicy, bo w końcu MSG to MSG. To właśnie w tym miejscu ponad 130 lat temu walczył pierwszy mistrz wagi ciężkiej w historii - John L. Sullivan. Także w MSG Andrzej Gołota stoczył epicki bój z Riddickiem Bowe. Ponadto w MSG odbyła się cała masa spektakularnych walk, by wspomnieć "tylko" Ali vs Fraizer czy Lewis vs Holyfield.


Wracamy na zachód Stanów Zjednoczonych, do stolicy światowego hazardu - Las Vegas. To w tym kasynie w 1999 roku Oscar de la Hoya wspólnie z Felixem "Tito" Trinidadem wyprzedali wejściówki za łączną kwotę 12 949 500$. Miejsce spopularyzowane głównie przez Dona Kinga i Boba Aruma, którzy w latach 80-tych ubiegłego stulecia upodobali sobie organizację walk właśnie w Mandalay Bay. Jako ciekawostkę warto dodać, że właśnie tutaj kręcono "Ocean's Thirteen" oraz "Kac Vegas". Ostatnio często swoje gale organizuje tu federacja UFC.


Caesars Palace w Las Vegas, czyli Sugar Ray Leonard, Marvin Hagler, Thomas Hearns, Larry Holmes, czy coś więcej trzeba dodawać? Może słynny incydent z lądowaniem spadochroniarza na linach ringu w trakcie walki Bowe vs Holyfield? Dla bardziej dociekliwych warto nadmienić, iż w tym kompleksie mieści się Pure NightClub zajmujący powierzchnię...3300m2 ;-)


I na zakończenie akcent europejski. O2 Arena, znana także jako Millennium Dome. Zbudowana w 1999 roku, by uczcić nowe tysiąclecie. Aktualny numer jeden w Anglii, swoje walki toczyli tu najwięksi brytyjski bokserzy - David Haye czy Carl Froch. Oczywiście daleko tej hali o pojemności 23 tys do legendarnych hal wymienionych wyżej. W Europie jest to jednak numer 1.

Magia Ringu na FB.



W związku z dynamicznym rozwojem bloga, sugestiami czytelników oraz dalekosiężnymi planami z dniem 22 stycznia do życia powołany został facebook'owy Fan Page. Zapraszam wszystkich fejsbukowiczów do polubienia.



wtorek, 21 stycznia 2014

Boks kolejnych epok - futurystyczne marzenia.



Zastanawialiście się kiedyś jak chcielibyście by wyglądała nasza ukochana dyscyplina za kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat? Co uatrakcyjniłoby szermierkę na pięści w kolejnej epoce? Co Was drażni i co powinno się zmienić?

Ja tak. Dlatego ten artykuł będzie dotyczył zmian, które według mnie uczyniłyby świat boksu lepszym. Część z nich z pewnością wyda się Wam nierealnymi, niektóre mogą brzmieć jak science-fiction, ale kto zabroni kibicowi marzyć?

Po pierwsze federacje. Aktualnie mamy 4 liczące się federacje - WBC, WBA, WBO i IBF. Do tego dochodzi pukająca do bram przewodzącej czwórki federacja IBO, lokalna fedracja EBU oraz cała masa nic nie znaczących w stylu KFC, WWW, NBA czy cokolwiek Wam przyjdzie do głowy. Znaczenie pasów tychże federacji jest podobne do znaczenia KFC w zawodowym boksie. Polityka 4 głównych graczy jest prosta - wygenerować jak największy zysk. Powołują do życia nic nie znaczące pasy regionalne, wicemistrzowskie czy tymczasowe. Kreują rankingi według własnych potrzeb, nie bacząc na poziom sportowy. Dochodzi do tak kuriozalnych walk reklamowanych jako pojedynki o tytuł Mistrza Świata (patrz Wawrzyk vs Povetkin). Jak chciałbym aby to wyglądało? Jest jedna federacja, jeden pas, jeden prawdziwy mistrz w każdej kategorii wagowej. Pas o olbrzymim znaczeniu i respekcie. Przyjmijmy że posiadaczami tego pasa na dzień dzisiejszy są posiadacze pasa WBC. I tak w najbliższym roku czekałyby nas walki:
Włodarczyk vs Huck/Hernandez/Jones, Stevenson vs Kovalev/Hopkins czy Martinez vs Golovkin. Zbyt piękne by było  prawdziwe realne.

Po drugie promotorzy i telewizje. Obecnie na rynku mamy kilka znaczących grup promotorskich. Na czele z TOP RANK, GBP czy NG Promotions* (*kiepski żart) ;-). Często skonfliktowanych ze sobą lub po prostu związanych kontraktami z innymi stacjami telewizyjnymi. Mekką boksu są Stany Zjednoczone, a tam na rynku jest dwóch graczy: ShowTime i HBO. Z powodu konfliktu interesów ShowTime i HBO, a co za tym idzie grup promotorskich w najbliższym czasie nie zobaczymy kilku niezwykle ciekawych walk, na czele z Mayweather vs Pacquiao. Jak to rozwiązać? Rozwiązanie ryzykowane, ale według mnie najlepsze - monopol. Chciałbym by ktoś na wzór inwestycji Romana Abramowicza w Chelsea zainwestował potężne pieniądze w grupę promotorską oraz własny, globalny kanał sportowy. Skupił wokół siebie największych pięściarzy i konfrontował ich ze sobą, transmitując pojedynki poprzez kanał bokserski nadający 24/7. Zbyt piękne by było  prawdziwe realne.

Po trzecie punktowanie walk. Teraźniejszy system to 3 sędziów oceniających pojedynek. O ile ilość kontrowersyjnych decyzji w USA jest znikoma, o tyle na rynku europejskim czy azjatyckim często mamy do czynienia z mówiąc wprost, oszustwami. Dawno temu funkcjonowały newspaper decision. Poszedłbym trochę w tym kierunku. Chciałbym by ważne walki były oceniane przez osoby uznane w środowisku, którym najzwyczajniej w świecie nie opłaca się narażać własnego nazwiska. Dziennikarzy (w Polsce np. Pindera, Borek, Garcarczyk) czy też uznanych ex-zawodników (Saleta, Michalczewski). W mniej znaczących walkach można po prostu zwiększyć liczbę sędziów, by zminimalizować możliwość przekrętu. Zbyt piękne by było  prawdziwe realne.

Po czwarte ważenie. W dzisiejszych czasach często dochodzi do sytuacji, w których zawodnik wnosi do ringu 5, nawet 10 kg więcej aniżeli dzień wcześniej pokazała waga na oficjalnym ważeniu. Osobiście lubię konfrontację mistrzów dwóch różnych dywizji w umownym limicie. Wielu championów jednak rezygnuje z takiej konfrontacji z bardzo prostej przyczyny - rywal w dniu walki będzie miał 10 kg przewagi. Jak temu zaradzić? Rozwiązanie jest banalne - ważenie przed wejściem do ringu. Zbyt piękne by było  prawdziwe realne?!

I wreszcie po piąte wizerunek dyscypliny. Boks przez wielu traktowany jest jako sport brutalny, mordobicie. W opinii społeczeństwa uprawiają go głównie kryminaliści, degeneraci oraz ludzie z niższych klas społecznych. Każdy kto kiedykolwiek miał okazję trenować boks wie że jest to sport niezwykle ciężki, uczący szacunku oraz kształtujący osobowość młodych ludzi. Szermierka na pięści. Wypadki zdarzają się wszędzie - w sportach motorowych, zimowych czy nawet piłce nożnej. Wszyscy ludzie zakochani w tej pięknej dyscyplinie powinni dbać o jej wizerunek. Popularyzować ją. Mam nadzieję, że w kolejnych latach w naszym kraju nastanie moda na pięściarstwo, a ilość młodych adeptów będzie rosła z roku na rok. Powrócimy do dawnych tradycji, a wykupienie Stadionu Narodowego na walkach Polaków o znaczące tytuły będzie kwestią kilku godzin.

Magiaringu humorystycznie ;-)


sobota, 18 stycznia 2014

Floyd Mayweather Jr - nowy The Greatest?


Najlepszy obecnie pięściarz bez podziału na kategorie wagowe Floyd "Money" Mayweather zapowiedział, że zamierza zakończyć karierę sportową pod koniec 2015 roku, czyli po wypełnieniu swojego rekordowego kontraktu z telewizją ShowTime.

Do zakończenia kontraktu na mocy którego za kwotę ~250mln dolarów Floyd zobowiązał się stoczyć 6 walk na antenie ShowTime pozostały 4 pojedynki. W dwóch poprzednich Mayweather nie dał szans Robertowi Guerrero oraz idolowi meksykańskiej publiki Saulowi Alvarezowi. Najprawdopodobniej kolejnym przeciwnikiem Amerykanina będzie brytyjska gwiazda Amir Khan.

Dla zdecydowanej większości Floyd to aktualny #1 bez podziału kategorie wagowe. Bez wątpienia jest największą gwiazdą współczesnego boksu, a ponadto najlepiej zarabiającym sportowcem na świecie. Ja poszedłbym jednak krok dalej. Według mnie jeżeli Floyd wygra kolejne 4 walki sportową klasą przebije Muhammada Alego i w mojej ocenie zasłuży na miano nowego The Greatest, a więc najlepszego boksera w historii zawodowego boksu, bez podziału na kategorie wagowe. Dlaczego? Odpowiedź poniżej.

Wyższość Amerykanina musiały uznać takie tuzy jak: Diego Corrales, Jose Luis Castillo, Arturo Gatti, Zab Judah, Oscar De La Hoya, Ricky Hatton, Juan Manuel Marquez, Shane Mosley, Miguel Cotto, czy wspomniany już wcześniej Saul Alvarez.
Zsumowany bilans przeciwników Floyda w momencie przystępowania z nim do pojedynku z ostatnich 10 walk to: 393 - 30 - 11. Oprócz Oscara nikt nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki z Mayweatherem. Większość z nich kończyła się wysoką UD na korzyść Amerykanina.
Floyd był/jest Mistrzem Świata od junior lekkiej (130 funtów), przez lekką (135), junior półśrednia (140), półśrednią (147) do junior średniej (154). W żadnej z tych wag nie znalazł pogromcy.

Jeżeli Floyd wygra swoje ostatnie(?) 4 pojedynki zakończy zawodową karierę z perfekcyjnym bilansem 49 - 0 - 0. Z kim FMJ powinnien się zmierzyć w tych ostatnich 4 walkach by podkreślić swój niebywały sportowy geniusz? Zakładam, że kolejny pojedynek stoczy z Amirem Khanem. Pozostają więc 3 walki. Idealni kandydaci w mojej opinii to kolejno: Manny Pacquiao, Danny Garcia i Timothy Bradley. Dwóch niepokonanych i sprawdzonych na najwyższym światowym poziomie pięściarzy oraz długo oczekiwany i odbywający się za późno kasowy hit ze znakomitym Filipińczykiem. Po pokonaniu tych pięściarzy nikt nie będzie w stanie zaprzeczyć, że "Money" to najlepszy bokser, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi.

piątek, 20 grudnia 2013

Zachwycająca dziesiątka mijającego roku.



Zachwycająca dziesiątka, czyli zestawienie 10 pojedynków, które zapadły mi w pamięć. Walki mające to "coś", element który powoduje iż nie przepadły w długiej liście potyczek stojących na światowym poziomie. Zaznaczam że jest to lista czysto subiektywna. Główne kryterium wyboru to wyszukanie w swojej głowie pojedynków, które jako pierwsze przychodzą mi do głowy budząc pozytywne skojarzenia.

Włodarczyk vs Chakhkiev 

Wspaniałe odwrócenie ról, pokaz mądrości, doświadczenia i siły ciosu "Diablo". Przed pojedynkiem faworytem wydawał się, walczący przed własną publicznością Rosjanin. Początek pojedynku potwierdzał tę tezę. Usztywniony Włodarczyk został zepchnięty do totalnej defensywy. W rundzie 3 po kolejnej kombinacji Rakhima mistrz ugiął się i przyklęknął. Wydawało się, że końcowe rozstrzygnięcie to kwestia czasu. Przełom nastąpił w rundzie 6 kiedy krótkim lewym Krzysiek rzucił challengera na deski. Kolejne rundy to pokaz boksu w wykonaniu Polaka. Emocje i nadzieję narastały z sekundy na sekundę. Ostatecznie "Diablo" zakończył walkę w rundzie 8.Sensacyjna przemiana championa WBC w trakcie walki, którą dał fanom wiele emocji, radości i jednocześnie zyskał szacunek wśród wielu.

Perez vs Abdusalamow

Najlepsza walka wagi ciężkiej od lat. Totalna wojna na amerykańskiej ziemi okupiona zdrowiem Mago. W trakcie pojedynku lekką przewagę osiągnął Kubańczyk, jednak do ostatnich sekund walka mogła się skończyć nokautem w obie strony.

Froch vs Groves

Według mnie walka roku 2013. Groves w pierwszej rundzie zaskoczył Cobre. Kolejne rundy to boks twardego boksu z obu stron. Kiedy wydawało się że młodszy z Brytyjczyków dowiezie przewagę do ostatniego gongu, bohaterem tej wspaniałej batalii postanowił zostać sędzia ringowy podejmując jedną z najbardziej skandalicznych decyzji ostatnich lat.

Mayweather vs Alvarez

Największe show mijającego roku, najbardziej oczekiwana walka ostatnich 12 miesięcy. Totalna dominacja najlepszego boksera bez podziału na kategorie wagowe. Floyd zabrał "Canelo" na bokserski Harvard. Młody Meksykanin nie miał nic do powiedzenia w starciu z geniuszem boksu. Przyjemnie było obejrzeć 12 perfekcyjnych rund w wykonaniu największej gwiazdy współczesnych ringów. Pokaz boksu FMJ.

Provodnikov vs Bradley 

"Desert Storm" postawił na najgorszą z możliwych dla siebie strategii. Wdał się w bitkę z silniejszym fizycznie Rosjaninem. Dzięki temu byliśmy świadkami krwawej jatki, a lepszy boksersko Bradley balansował na krawędzi ostatecznie zwyciężając na punkty.

Szpilka vs Molo I:

Thriller z dedykacją dla polskich fanów. Nieopierzony "Szpila" w drodze po zwycięstwo dwukrotnie lądował na tyłku. Mollo udowodnił że mimo przerwy i wielu braków w pięściarskim rzemiośle zawsze trzeba się z nim liczyć. Szpila również pokazał charakter, czym zasłużył na zainteresowanie HBO i walkę z Jenningsem.

Pacquiao vs Marquez IV:

Ostateczne rozstrzygnięcie wieloletniej sagi z udziałem obu pięściarzy. Walka tak jak i poprzednie 3 nie zawiodła i stała na najwyższym światowym poziomie. Ten pojedynek zakończył pewien etap i mimo wszystko zakończył się niespodzianką. Marquez jest spełniony, a megagwiazda Manny ma po nim wiele do udowodnienia.

Matthysse vs Garcia

Kawał dobrego boksu. Technika vs brutalna siła. Muszę przyznać że przed walką stawiałem na Argentyńczyka i jemu również kibicowałem. Garcia po raz kolejny zaskoczył. Przetrwał huraganowy szturm Lucasa i sam w końcowych rundach rzucił go na deski, ostatecznie wygrywając na punkty. Ciekaw jestem jak potoczył by się ten pojedynek gdyby nie kontuzja Matthysse, chętnie obejrzałbym ich kolejną potyczkę.

Hopkins vs Cloud

I na sam koniec wisienka na torcie. Legendarny, niepowtarzalny, kosmiczny Bernard "Profesor" Hopkins. Bhop za 26 dni skończy...49 lat. Nie przeszkodziło mu to jednak by w marcu totalnie zdominować niepokonanego dotąd Clouda w walce o pas IBF. Magia.


A co Wy zapamiętacie z dobrego dla boksu 2013 roku? Które pojedynki szczególnie utkwiły Wam w pamięci?







wtorek, 17 grudnia 2013

Startujemy!

Cześć,

Mam na imię Wojtek, mam 25 lat. Moja przygoda z pięściarstwem rozpoczęła się 11 lipca 1996 roku. Właśnie tego dnia, jako mały dzieciak obejrzałem krwawą wojnę Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe. Należę więc do pokolenia niekoronowanego króla wagi ciężkiej - "Andrew Goloty".
Od kilku ładnych lat sobotnie wieczory wyglądają tak samo. Kładę się spać o godzinie 24, zaraz po zakończeniu gal Sauerlanda, Franka Warrena czy Andrzeja Wasilewskiego. Budzik nastawiam na godzinę 3:00, by dołączyć do Janusza Pindery, Andrzeja Gmitruka, Andrzeja Kostyry czy Mateusza Borka i wspólnie z nimi przeżywać emocje z mekki światowego boksu.

Po kilku latach aktywnego uczestnictwa w dyskusjach na portalach bokserskich (nick wgtw) zdecydowałem się na założenie własnego bloga. Blog jest czysto hobbistyczny, od pasjonata dla pasjonatów. Chciałbym by stał się miejscem wymiany poglądów dla ludzi czujących boks.

Blog podzieliłem na 5 kategorii:
a) Boks w Polsce
b) Boks na świecie
c) Typowanie
d) Rankingi
e) Transmisje TV

Pierwsze dwie kategorie to rzecz jasna aktualności, wpisy będą pojawiały się codziennie. Typowanie to kategoria, która będzie aktualizowana w każdy piątek. Będę w niej przedstawiał przewidywane rozstrzygnięcia najbardziej elektryzujących walk najbliższego weekendu. Z czasem mam nadzieję uruchomimy ligę typerów. Rankingi będą aktualizowane każdego pierwszego dnia miesiąca. Zamierzam zamieszczać 5 najlepszych bokserów z każdej kategorii wagowej (poczynając od 130 funtów) oraz 10 bez podziału na kategorie wagowe. Ostatnią sekcją są transmisje TV - w każdy piątek będę wrzucał weekendowy rozkład jazdy.

Zapraszam wszystkich wielbicieli szermierki na pięści do współtworzenia bloga razem ze mną!